VTEM skitter

Porada na wyciągnięcie ręki
zadbaj o siebie już dziś

VTEM skitter

poznaj zasady
zdrowego żywienia

VTEM skitter

Poradź się eksperta
i zainwestuj w zdrowie

Nazywam się Andrzej Kniaziuk i jestem pasjonatem oraz instruktorem Nordic Walking - jednej z najmłodszych i najbardzie dynamicznie rozwijającej się dyscypliny sportowej. Dyscypliny nie byle jakiej, bo bardzo egalitarnej, dostępnej i zalecanej niemal dla wszystkich. O korzyściach wynikających z uprawiania Nordic Walking napisano już niejedną pracę magisterską, więc nie będę się tu rozpisywał. W gigantycznym skrócie powiem tylko, że NW:                  

  • doskonale wpływa na poprawę i odbudowę kondycji, szczególnie rekonwalescentów i osób starszych
  • zwiększa wydolność płuc
  • uruchamia o ok.20 do 30% partii mięśni więcej niż przy klasycznym bieganiu
  • przyśpiesza proces redukcji tkanki tłuszczowej (bo wreszcie wstaliśmy z fotela), zatem idealnie może wspomagać zalecenia Pani Izy
  • jest niesłychanie towarzyski, bo przy umiarkowanym tempie marszu można sobie spokojnie pogadać
  • itd., itp.

Zainteresowanym opanowaniem podstaw techniki Nordic Walking chciałbym przedstawić propozycję zajęć indywidualnych:2- 4  godzinne lekcje z reguły w zupełności wystarczą, by opanować zasadnicze elementy. Potrzebne będą też dobre chęci i dobre (wygodne, np. sportowe) buty. O kijki proszę się nie martwić- na pierwsze zajęcia pożyczę i pomogę dopasować. Ponadto zapraszam na wspólne marsze w Jerzmankach k. Zgorzelca, lub po zgorzeleckim parku.

Kontakt przez DIETOTEKĘ lub telefonicznie: 606896035 - do mnie.

Do zobaczenia na trasie!

View the embedded image gallery online at:
http://dietetykzgorzelec.pl/nordic-walking#sigProId2d386ee864

 

 Dietoteka logo color

Bez względu na aurę, chętnych„włóczy-kijów” zapraszamy na:

 

 

NOWOROCZNY MARSZ

 

NORDIC WALKING

 

4.01.2014 r. (niedziela), godz. 15:00

W programie zajęć:

-dobór rozmiaru kijków

-omówienie i pokaz techniki Nordic Walking

-rozgrzewka

-wspólny spacer NW po urokliwej okolicy Jerzmanek

 

Weź ze sobą kije i dobry humor. Nie masz kijków? Nie martw się- coś znajdziemy,

pożyczymy, dopasujemy. Przyjdź!

 

Spotykamy się na boisku (placu zabaw) przy przystanku autobusowym .

 

Zajęcia poprowadzi instruktor Nordic Walking- Andrzej Kniaziuk.

Pytania? Dzwoń :606896035

 

 

 

Reportaż z Noworocznego Marszu

 http://mojejerzmanki.blogspot.com/2015/01/noworoczny-marsz-nordic-walking.html

 

Gorąco zachęcamy do przyłączenia się do nas !

 

 

 

 Czas się ruszyć! (na stronie :-) )

 

No i stało się! Moja żona na "fejsie" zamieszcza linki i zdjęcia dotyczące Nordic Walking, a ja

śpię... Biję się w pierś- rzeczywiście, ostatnio jakoś nie byłem skory, by cokolwiek

zamieszczać na stronie. Warto więc zerknąć na to, co było przyczynkiem do mojego

"otrząśnięcia". Kilka zdjęć z imprezy sportowo- piknikowej i nasz rodzinny udział

 

 https://www.facebook.com/dietoteka/photos/pcb.956032574458460/956031287791922/?type=1&theater

 

 

 Przypominam zainteresowanym- na wspólny marsz 

i zajęcia umawiamy się telefonicznie: 606896035.

 

 

 17.09.2015

Szanowni Państwo, aby przybliżyć ideę nordic walkingu wszystkim, którzy zamierzają rozpocząć przygodę z kijami, od dziś będę publikował cykl króciutkich artykułów, traktujących o tej zacnej dyscyplinie. Chciałbym, abyśmy wszyscy jak najszybciej cieszyli się prawidłową techniką, by maksymalnie korzystać z dobrodziejstw chodzenia z kijami. Zapraszam do lektury!

Ala ma kije, czyli elementarz nordic walkingu

1. Reklama

 

     Chcesz poznać tajniki nordyckiego marszu? Fascynują Cię wyniki naukowych badań i laboratoryjnych testów? Będziesz musiał sięgnąć po fachową literaturę, lub pogrzebać w specjalistycznych medycznych periodykach. Nie zazdroszczę, ale życzę powodzenia! Po reklamie.

     A teraz proponuję inny wariant reklamy: Może właśnie wstałeś(-aś) z fotela, bo czujesz się "kijowo"? Potrzebujesz trochę ruchu, ale nie wiesz, co zrobić, bo dopadły Cię wszystkie dolegliwości świata z chandrą i depresją na czele? W takim razie możesz czytać dalej. Albo nie! Zanim zaczniesz czytać kolejne zdanie, załóż wygodne buty i idź na półgodzinny spacer. Nie oszczędzaj się! Maszeruj energicznie, jak żołnierz na defiladzie. Spotkamy się za pół godziny... Co? Dalej tu stoisz? Gdybyś posłuchał i wyszedł, moglibyśmy uznać, że pierwsza lekcja nordic walkingu już za Tobą. Ale wciąż tu tkwisz i wpatrujesz się zdezorientowany w tekst, więc kontynuujmy.

     Chciałbym Ci zaproponować nieskomplikowaną aktywność ruchową, która zagwarantuje Ci poprawę kondycji, zdrowia, wydolności organizmu. Radykalnie poprawi samopoczucie, a nawet relacje towarzyskie. Będzie wysiłek, będzie pot, ale nie będzie łez. O, nie! Cud? Magia? Utopia? Nie! Nordic Walking! Tak, to wszystko za sprawą dwóch niepozornych kijków. Ludzie podejrzewani przez otoczenie o demencję (bo podobno zapomnieli nart)maszerują po świecie z kijkami w dłoniach i odmieniają swoje życie. Nie wierzysz? Ok, specjalnie dla Ciebie pogmeramy jednak w tych fachowych pismach, aby przytoczyć nieco naukowych danych( mogę później?). Ale ja nie jestem naukowcem. Jestem praktykiem, skromnym instruktorem nordic walkingu i na własnej skórze doświadczyłem tych wszystkich kijowych dobrodziejstw.

     A z tym spacerem , to nie żartowałem. Koniec czytania, odmaszerować! Pada? Nic nie szkodzi, załóż pelerynę. Lekcja nr 1 zaliczona!

 

 

 

19.09.2015

 

Znak rozpoznawczy kijkarzy? Uśmiech na twarzy!

 

I młody narybek. A co? "...Od maleńkości do...kijków przysposabiać..." :-)

 

Żeby nie było watpliwości- to nasza najmłodsza córcia, zapewne niebawem mistrzyni nordic walkingu.

 

 

21.09.2015 r.

 

Ala ma kije, czyli elementarz nordic walkingu (cz.2)

2. Bardzo krótka historia.

 

     Już po spacerze? Świetnie! Ten marsz wcale nie był od parady. Żwawym krokiem dotarłeś do źródeł omawianej dyscypliny. Wszak nordic walking nawet w swojej nazwie zawiera maszerowanie. Nie bieg, nie trucht, a marsz, czyli bardzo naturalny sposób aktywności ruchowej. Jeśli chcemy gdzieś się przemieścić, musimy wykonać choćby kilka kroków (wykluczam pomysły, że noszą nas w lektykach). Chodzenie towarzyszy nam od początków istnienia.

     Potem pojawiły się kije (patyki kostury, laski, etc.). Któż z nas nie spacerował po lesie, czy górskiej ścieżce, próbując się podeprzeć znalezionym po drodze kijkiem? Było wygodniej, prawda? W XX wieku zmyślni Finowie, czy to z nudów, czy z tęsknoty za zimowymi sportowymi uciechami, zaczęli maszerować, wykorzystując do podparcia kijki od nart biegowych (dopiero nieco później skonstatowali, że kijki narciarskie są trochę za długie). W latach 60-ych ubiegłego stulecia w ten sposób katowała swoich uczniów pewna nauczycielka wu-efu, Leena Jääskeläinen. Ale błagam! Niech nikt nie pyta, jak się to wymawia :-). Gdy kilkanaście lat później dzieci wyrosły na dorosłych sportowców- narciarzy biegowych, to na letnie treningi wspomnienie ze szkoły było jak znalazł. Trenerzy fińskiej kadry wnet podchwycili "kijowe" ćwiczenia i wprowadzili je jako stały element narciarskiej zaprawy.

     W latach 90-ych pojawił się p. Marko Kantaneva ( a jakże- też Fin!). Ten pan zabrał się za chodzenie z kijkami zawodowo i naukowo. Pogadał z kim trzeba- lekarzami, naukowcami, producentami sprzętu sportowego... I tak powstało współczesne Sauvakävely, czyli, w bardziej strawnym zagranicznym języku- Nordic Walking. Koniec.

     Spragnionym bardziej precyzyjnej i fachowej wiedzy historycznej polecam publikacje: Marko Kantaneva- "Prawdziwe oblicze Nordic Walking", oraz najlepszą, moim zdaniem, na polskim rynku publikację: Aleksander Wilanowski- "Nordic Walking dla każdego".

     A teraz (i niech to się stanie naszą "nową świecką tradycją")- na spacer! Na razie jeszcze wciąż bez kijków.

 

 

23.09.2015 r.

Trening z Mistrzem.

 

Wczoraj we Wrocławiu miałem niewątpliwą przyjemność spotkać się ze znawcą tematu, niekwestionowanym specjalistą nordic walkingu p. Aleksandrem Wilanowskim, autorem arcyciekawej publikacji "Nordic Walking dla każdego". Umówiliśmy się na wspólny trening doskonalący technikę. No i mam za swoje! Dostałem od Mistrza nieźle w kość :-). Ale, bez wątpienia, warto było ponieść ten trud. Jakie wnioski? Koniecznie muszę zintensyfikować treningi. A poza tym, albo przede wszystkim- technika, technika i jeszcze raz technika. Bo to prawidłowo wykonane ćwiczenie decyduje o efektywność marszu z kijkami. Zależy mi na tym, aby jak najlepiej przekazać Państwu zdobytą wiedzę, dlatego i ja muszę się dokształcać. Wczorajsze zajęcia były bardzo owocne, jestem pewien, że wkrótce to powtórzę. Nie mogło,  zabraknąć na koniec "zdjęcia z misiem", aby uwiecznić wspólny trening. I, oczywiście, autograf z dedykacją. Pan Wilanowski zgodził się na publikację zdjęcia na naszej stronie.

 

Potreningowe selfie:-)

 

Miła pamiątka.

 

Okładka książki. Polecam zawartość!

 

I na koniec wiadomość handlowa. Właściwie to dopiero zajawka. Pan Wilanowski, oprócz tego, że jest świetnym szkoleniowcem, jest również producentem bardzo dobrej jakości kijków do nordic walkingu (marka Longi). Można je nabyć poprzez sklep internetowy, a być może już niedługo poprzez stronę "Dietoteki". Liczę na to, że szybko się w tej sprawie porozumiemy.

 

07.10.2015 r.

 

Ala ma kije, czyli elementarz nordic walkingu (cz.3)

3.Szlachetne zdrowie.

 

     Gdy porównuję nordic walking z innymi dyscyplinami sportowymi (biegi, rower, pływanie), powszechnie uprawianymi przez amatorów zdrowego trybu życia, przychodzi mi na myśl dawny Związek Radziecki :-). Tu (w n.w.)- podobnie jak w Kraju Rad- jest wszystko lepsze, większe, wydajniejsze. Z tą małą różnicą, że, jeśli chodzi o nordic walking- nie jest to propaganda, ale rzetelne fakty. O tę rzetelność zadbali, a jakże- Finowie. Są też opracowania naukowców niemieckich i amerykańskich. A, o ile się orientuję, to i w Polsce na nordic walkingu obroniło się już paru magistrów.

     Moim zdaniem, podstawową zaletą nordic walkingu jest to, że mogą go uprawiać w zasadzie wszyscy. No, może Nick Vujicic niekoniecznie, ale akurat ten zacny człowiek radzi sobie doskonale w tak wielu dziedzinach, że tę jedną może sobie odpuścić. Młodzi, starzy, chudzi, grubi, zdrowi i chorzy- wszyscy mogą! Tak, nawet chorzy. Szczególnie rekonwalescenci po ciężkich chorobach i operacjach, chodząc z kijami, szybciej wracają do zdrowia. Oczywiście, intensywność zajęć jest sprawą bardzo indywidualną, lecz zapewniam i ostrzegam- to działa jak narkotyk! Jeśli spróbujesz, chcesz więcej. I więcej... Czego mamy więcej? Poprawia się ukrwienie, organizm się dotlenia o ok.20% bardziej, niż przy marszu bez kijków. Uruchamiamy o ok. 20-30% partii mięśni więcej niż przy klasycznym bieganiu. Nasze stawy nie dostają tak w kość (chyba w staw :-)), jak podczas biegu, bo odciążają je kije. Wydatek energetyczny z kijami jest o ok. 20% wyższy niż bez kijków. A co to znaczy? Tłuszczyk precz!, bo szybciej go spalamy. Mięśnie ulegają wzmocnieniu, w tym, np. mięśnie pleców i obręczy barkowej (podczas biegu prawie nie drgną). Dzięki temu znikają różnej maści bóle w okolicach kręgosłupa i ramion.

     Nie wiem, czy nie palnąłem tu jakichś medycznych bzdur (pokornie proszę o korektę), ale i tak w tym nordic walkingu wszystko jest "naj".A jeśli ktoś lubi drążyć temat, to już raz odsyłałem na tych łamach do fachowców. Zatem i teraz proponuję poczytać, np. Nordic walking dla każdego (A. Wilanowski). Miłej lektury (ale po spacerze)!

     I jeszcze coś z innej beczki, ale wciąż o zdrowie zahaczamy. Kiedy można uprawiać nordic walking,aby było to zdrowe? Zawsze! Bez względu na porę roku, aurę itp. Trzeba tylko ubrać się stosownie do warunków, zabezpieczyć przed słońcem, mrozem czy deszczem. Kije w garść i w drogę!

P.S. Jeśli jesteś przeziębiony, to się nie wygłupiaj- jedyny sensowny kierunek marszu to łóżko. A w przypadku powodzi można, w drodze wyjątku, zamienić kije na kajak i wiosło.

 

15.10.2015 r.

Ala ma kije, czyli elementarz nordic walkingu (cz.4).

4. Kij- jaki jest- każdy widzi.

 

     Niestety, nie każdy. A już niewielu początkujących dostrzega szczegóły charakteryzujące prawidłowy kij. Ile to już razy słyszałem od szczęśliwych posiadaczy kijków trekkingowych: "W markecie było napisane, że to kije  Nordic Walking.". Istotnie, było napisane. Ale na wyrobach wędlinopodobnych, wyprodukowanych na bazie tzw. MOM producenci też wypisują różne cuda-"Parówki", "Serdelki wieprzowe" itp., choć wszystkim pewnie wiadomo, że materiałem wyjściowym do tych zacnych wyrobów powinny być krowie cycki. Nie wszystko złoto...I nie wszystko, co ma napis Nordic Walking, służy tej dyscyplinie. Zdarza się też, że i sprzedawcy w sklepach sportowych nie do końca są zorientowani, co sprzedają, byle sprzedać.

     Jaki jes więc ten właściwy kij? Najistotniejszymi elementami decydującymi o przydatności kija sa: rękojeść i pasek, a właściwie- jego brak. W kiju do nordic walkingu pasek zastąpiono czymś w rodzaju rękawiczki, dość ściśle przylegającej do rękojeści. Ta "półrękawiczka" pozwala na swobodne wyrzucenie kija do tyłu w czasie marszu, bez obawy, że stracimy kontakt z kijkiem i  nie zawiśnie nam on bezwładnie na przegubie. O technice marszu jeszcze pogadamy, ale chciałbym zwrócić uwagę, że jest to bardzo istotny element.

     A rękojeść? Nie powinna być profilowana na palce, lecz gładka. Nie kończy się też trekkingowym "talerzykiem", na całej swej długości jest mniej- więcej tej samej grubości. Do produkcji rękojeści używa się korka, korka syntetycznego, tworzyw sztucznych, pianki, a czasem kombinacji tych materiałów. Wedle obiegowych opinii, najlepszym materiałem jest korek, bo wchłania pot i spocona dłoń nie ślizga się na uchwycie. Ale "de gustibus non est disputandum". Ja używam kijków znanej fińskiej marki (tak, tej od Kantanevy) z lekko zagiętymi plastikowymi rękojeściami. Tworzywo jest miłe w dotyku, a kwestie potu i "przyczepności" załatwiłem, używając rowerowych rękawiczek bez palców.

     Same drzewce ( w życiu nie widziałem kijka z drewna, chociaż w zamierzchłej przeszłości robiono kijki narciarskie z bambusa) wykonuje się z różnych, ale lekkich materiałów. Ciężar nabiera znaczenia, gdy regularnie pokonujemy kilkukilometrową trasę. Przemnóżcie, proszę, tych kilkaset gramów przez "naście" tysięcy machnięć...i wszystko jasne! Najpopularniejsze i najtańsze są kije z aluminium. W kolejności cenowej mamy też kije z włókna szklanego, mieszanki włókna szklanego i węglowego, oraz te najdroższe- w 100% wykonane z włókna węglowego (Oznaczenie na kiju: napis "carbon" i z reguły procentowa zawartość mieszanki).

     Metalowy grot na końcu kija nie służy do zbierania liści w parku, ale, byśmy w czasie marszu mieli solidny punkt podparcia i odbicia. Wykonuje się je z materiałów odpornych na ścieranie- wysokogatunkowej stali, lub z węglików spiekanych. Mogą mieć kształt ostrego rombu, lub "przytępionego" walca. Ale bez względu na kształt mają się wbić w podłoże, dlatego za najlepsze do spacerów uważam leśne ścieżki.Sprawa się komplikuje, gdy jesteśmy mieszczuchami i korzystamy z brukowanych, czy asfaltowych alejek. Nawet ostre groty nie mają ochoty wbijać się w beton, a zużycie sprzętu to osobna historia. Aby biznes się kręcił, producenci szybko wymyślili gumowe nakładki na groty, tzw. buciki. Buciki ułatwiają poruszanie się po utwardzonych ścieżkach. Zużywają się (jak opony w aucie), ale ich koszt jest dużo niższy niż wymiana grotów.

     Na dziś dosyć, choć to jeszcze nie wszystko na temat kijków, jeszcze trochę istotnych szczegółów zostało do omówienia. Ale gdyby nawet już teraz ktoś był w gorącej wodzie kąpany, to- mam nadzieję- już tak łatwo nie da się wpuścić w maliny, wybierając kije.

Przykładowa rękojeść z rękawiczką (wypinaną).

Inny przykład (rękawiczka niewypinana)

...i jeszcze

"Tępy" grot

Ostry grot (kiedyś, bo dzisiaj to już "masakra")To z pewnością nie są kije do nordic walkingu, to kije trekkingowe.Kij trekkingowy "dynda" na przegubieKij nordikowy solidnie się trzyma, chociaż...się nie trzyma (utrzymuje go rękawiczka).

Umów wizytę korzytając z formularza kontaktowego

Dbajmy o swoje zdrowie, wizyta u dietetyka to zmiana na lepsze